Wczoraj byłem ... - Kwisa. Radogoszcz - Zebrzydowa 11.2013
Gabriello - 2013-11-12, 21:55 Temat postu: Kwisa. Radogoszcz - Zebrzydowa 11.2013 Tego dnia plan zakładał wypad do Szklarskiej poręby i spokojną przechadzkę na Szrenicę. Ale jak to w życiu (czytaj z ekipą) bywa, no posypało się. Nic tylko pagaja w łapkę i kanukiem w piękny rejs Kwisą! Śniadanko, szybkie pakowanie plecaka i w drogę. Jest po dziewiątej? Ruchy ruchy!!!Pogoda od kilku dni totalnie rozchwiana, liczę na trafność prognoz, że będzie sucho. Ogólnie jest pełne zachmurzenie ale nie zapowiada się na deszcz.Miejsce gdzie trzymam łódkę znajduje się jakieś 100m od rzeki więc transport dotyczy tylko powrotu z wyprawy. Dzięki temu mam trochę czasu w kieszeni.
Wszystkie zdjęcia
Żona: "bierzesz drugie wiosło?" nie! a po co mi więcej klamotów do noszenia?
Most łączący Radogoszcz z Nawojowem Śl. i przyjemne 10s. chlupania
Widok z przodu.
Widok z tyłu.
Strumień przecinający Nawojów Śl. wpadający do Kwisy.
Pierwsz jaz w Nawojowie.
Pokonany przez spławienie kanu na pusto.
Zaczyna się szlak futrzanych drwali. Już pewnie coś knują bo miejsce wymarzone na zbudowanie jakiejś tamy. Woda tworzy tutaj niezwykłe zawirowania i wsteczne prądy. Idealne miejsce żeby się przyjrzeć jak ta niezwykła wodna machina działa.
Tego jazu nie odważyłem się pokonać. Po drodze był na prawdę piękny jaz ale z wrażenia zapomniałem, że mam aparat Czułem to 'coś'.
Krótkie oględziny z brzegu i jestem na tak
Na tym bystrzu stało się coś co dodało mojej wyprawie smaczku...
No...ten... bo... yyy... no wiesło szczeliło... I to w środku bystrza! Wtedy to dopiero czułem to 'coś'. Teraz już wiem po co jest drugie wiosło...
Iiiii razzz
Iiiiii dwaaa! I tak jeszcze kilometr, prawie do wodospadu w Nowogrodźcu. Próbuję drągiem na flisaka ale jakoś mi nie podchodzi. Dajcie mi bobra
Nawet słonko wychyliło się na chwilę, niestety tylko raz :
Na szczenscje w Nowogrodźcu mieszkajo dobre ludzie. Kanu zabunkrowane w krzaczorach. Teraz wraz z gospodarzem "wyrzeźbiliśmy" takiego oto bobra Dodatkowo przewierciliśmy go 2 śrubami. Komu w drogę temu nowe wiosło
Teraz odbywają się tu prace związku z zaplanowaną kolejną nieszczęsną elektrownią.
Stary most kolejowy, o ile dobrze pamiętam ma prawie wiek.
A to moja miejscówka na posilenie się.
Może racuszka?
Szlaban bobrów. Na szczęście nie trzeba wysiadać do kontroli.
100m dalej kolejny szlaban.
Nie wiedziałem, że bobry smakują w dębach.
Elektrownia w Parzycach. Przed nią i za nią kawał monotonnej leniwie płynącej rzeki.
Wysoki jaz w Zebrzydowej. W tle kościół. Kawałek dalej następny jaz.
Ale tu mój wypad się kończy. Wysiadam przed jazem i pakuję kanu na plecy. Teściowa mieszka 200m od mostu. Gorący obiadek i cherbatka czekają
Wnioski z przygody? Zawsze miej ze sobą 2 pagaje. Miej też małą siekerkę albo coś czym zrobisz trzecie jak tamte 2 pękną... desek po powodzi na brzegu dostatek.
Może jak pogoda się utrzyma to jeszcze wrócę na rzekę. Plan na nowy sezon to spłynąć do Żagania. Szykuję się na kamerkę więc będzie się coś ruszało na ekranie
Zirkau - 2013-11-13, 07:47
Bardzo fajna relacja.
A stara szkoła mówi: bierz zawsze conajmniej 2 pagaje
Żółtodziób - 2013-11-13, 09:34
Ja by powiedział "bierz zawsze dodatkowe wiosło".
taką stosuję regułę.
I nie chodzi tylko o złamanie, ale też o zgubienie.
Przy pływaniu w zaroslach na bystrej wodzie wiosło może sie gdzieś zaklinować i wypadnie z rąk- czego doświadczałem.
Myszoor - 2013-11-13, 11:37
Miałem okazję pomacać to wiosło i cienkość trzonka było jedną z tych rzeczy które pierwsze rzuciły mi się w oko, teraz wiem, że odczucie było (niestety) prawidłowe :( Ale jak znam życie to na dniach zaczniesz strugać nowe - też boberek?
Poza tym fajnie masz z taką rzeką dosłownie pod nosem :)
BTW
jak sprawuje się nosidło?
Zirkau - 2013-11-18, 12:08
Myślę, że dobierze teraz wiosełko na płytka rzekę, więc szeroka łopata nie boberek.
Gabriello - 2013-11-18, 17:28
| Żółtodziób napisał/a: | | I nie chodzi tylko o złamanie, ale też o zgubienie. |
A no właśnie, to raczej bardziej prawdopodobne.
| Myszoor napisał/a: | | cienkość trzonka było jedną z tych rzeczy które pierwsze rzuciły mi się w oko |
Raz, że za cienkie, dwa że nie zrobiłem takiego grzbietu w miejscu pęknięcia, a trzy że sosnowe, bo jesion dał by radę. Jakby nie było to i tak zrobię trzon i masywniejszy i jesionowy, postaram się też o ładny grzbiecik jak plecki delfinka.
| Zirkau napisał/a: | | Myślę, że dobierze teraz wiosełko na płytka rzekę, więc szeroka łopata nie boberek. |
Dobrze prawi. Może nadam bardziej owalne kształty. Coś na zasadzie skompresowanego bobra w płaszczyźnie góra-dół, co by zachować powierzchnię nośności. Te łopaciarskie dostają na rogach jak trzeba się odepchnąć itp. Po pływaniu po Bobrze dochodzę do wniosku, że boberek już mi tak nie leży jak łopatka... Ciągle się uczę czegoś nowego i o to chodzi.
| Myszoor napisał/a: | | jak sprawuje się nosidło? |
Miodzio się sprawuje Mogłoby być jeszcze obszerniejsze, przez co wygodniejsze ale wtedy wyglądałoby dość 'niedelikatnie' i nieproporcjonalnie do całej reszty. Na tyle noszenia co potrzeba, takie jest miodzio. Grubość deski na yok to jakieś 30mm, szer. 5 cali. Nie trzymałem się rygorystycznie schematu rysunku (z linku dostępnego na forum w temacie yok). Jestem przeciwny mocnemu zaokrągleniu zewnętrznej krawędzi yoka tam gdzie leży środek szyi i pod spodem w tym samym miejscu. Widać to na fotkach mojego kanu.
ManaT - 2013-11-19, 07:54
Trafił Ci się rejsik z tych niezapomnianych Dzięki za relację.
| Gabriello napisał/a: | | Coś na zasadzie skompresowanego bobra w płaszczyźnie góra-dół |
I ja coś takiego mam w głowie, do wiosny wystrugam.
|
|
|